vikersonn.eu/firma/infolinia

TV

Cierpliwość

Niedawno rozmawiałem ze znajomym na temat kina. On lubi filmy, które ja nazywam rozlazłymi, w których akcja się dłuży, w których są bardzo długie momenty ciszy oraz próby okazania uczuć wewnętrznych bohaterów bez pomocy słów. W których nie do końca wiadomo co jest prawda, a co fikcją. W których bo obejrzeniu zastanawiasz się o co tam właściwie chodziło. Właśnie dlatego uwielbia Lyncha, jego filmy przyrównuje do snów. Ja z kolei lubię wiedzieć o co chodzi, to znaczy lubię jak jest w filmie jakaś tajemnica i jakieś niejasności, które wyjaśnia się na końcu filmu, w których wszystko jest jakąś spójna całością i w których jest duża ilość dialogów np: ,,Piratów z Karaibów”, których z kolei on nazywa komercyjnym kiczem. z tego tez względu on rzadko ogląda filmy w telewizji. Uważa, że telewizja jest kiczowata, bo za rzadko puszcza takie perełki jak np: ,,Czarny Łabędź” albo ,, Na srebrnym globie”. Tu właściwie ma racje, że więcej jest nadawanych filmów, nazwijmy to łatwych w odbiorze. Dlatego on woli korzystać z DVD albo z internetu niż z telewizji. Jest wybrednym odbiorcą kina. Mnie filmy wymienione wyżej w pewnym momencie zaczęły nudzić, bo akcja za wolno się posuwała. Ale on może jest cierpliwszy niż ja.

Według badań

Badania pokazują, że Polacy jako naród stosunkowo mało czytają, pokazują też, że wielu ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Co zresztą jest konsekwencją pierwszego, ale sprawia też, że nie maja kompletnie ochoty aby zacząć czytać. Koło zamknięte, coś jak pijak z Małego księcia, który twierdził, że pije po to, aby zapomnieć, że pije. Nie jest dobrze, ale specjalnie nie mają ochoty stanu rzeczy skoro nie jest źle. Są inne źródła informacji np: telewizja i internet. Z internetem jest trochę gorzej, bo przecież też wiąże się z czytaniem. Telewizja z kolei jest lekka, łatwa i przyjemna w odbiorze. Nie nadwyręża wyobraźni, wtłacza gotowe obrazy do głowy. Zdarzają się oczywiście programy, które wymagają trochę myślenia, ale one z reguły nie są nadawane w porze największej oglądalności. Tylko, że czasem pozornie głupich filmów można wyciągnąć jakaś ważna dla siebie naukę, wszytko zależy od punktu widzenia. Dla jednych ,,Pies Cywil” był po prostu serialem rozrywkowym, dla innych antypropagandowym stękiem bzdur uderzających promujących wartości, które były sprzeczne z ówczesnym interesem władzy. Seriale kryminalne niekiedy wydaja się podręcznikowym przykładem tego jak działa policja, oraz zbiorem wskazówek dla przestępców jakich błędów się wystrzegać, aby nie dać się złapać. Tak więc wszystko zależy od tego jakie spojrzenie na daną sprawę ma oglądający program.

Dobre bo polskie

Niektórzy narzekają, że jakość programów jest z roku na rok coraz mniejsza, że brak ludzi kreatywnych i rodzimych produkcji, że większość opiera się na ściągniętym pomyśle z zachodu czyli robione jest na licencji. I tak jest w sumie w rzeczywistości, zwłaszcza tyczy się to teleturniejów, niekiedy tez niektórych seriali np: Brzyduli. Niesprawiedliwością by było jednak stwierdzić, że polska telewizja bazuje tylko i wyłącznie na sprawdzonych pomysłach. Chociaż też nie jest to pozbawione prawdy, w szczególności w odniesieniu do stacji komercyjnych. One faktycznie koncentrują się na tym co będzie miało dużą oglądalność, czyli często puszczają np: amerykańskie filmy i polskie przeróbki amerykańskich albo angielskich seriali. Czyli można w sumie uznać, że to bardzo amerykańskie stacje; Polsat czy TVN. Telewizja publiczna jest jednak trochę inna, nie brak rodzimych produkcji, które również odniosły duży sukces komercyjny. Chociażby, któryś z seriali Ilony Łebkowskiej albo serial ,, Ranczo”, czy programy rozrywkowe np: „Kocham cię Polsko”. Te produkcje pokazują, że nasze produkcje może są inne, ale nie znaczy, że gorsze. Amerykanie przecież kupili licencje na ,, M jak miłość ” To udowadnia stara maksymę, która mówi, że ,, Polak potrafi ” albo dobre bo polskie.

Kablówka

Każdy lubi coś innego, może dlatego sieć kablowa tak się rozwinęła. Zwykle jest więcej kanałów niż komukolwiek potrzeba. W ten sposób zawistni sąsiedzi mogą ze sobą konkurować w ich liczbie, a mężczyźni mogą bezmyślnie po nich skakać. Telewizja wychodzi naprzeciw tym potrzebom. Satelita, kablówka, telewizja dekodowana; możliwości jest naprawdę sporo. Dołączyć do tego internet i telefon, które często są w pakiecie, to mamy w rezultacie raj dla przeciętnego zjadacza chleba. Liczba operatorów zwiększa jest Netia, Chello, Neostrada i wiele innych. To powoduje, że rynek jest konkurencyjny, co pociąga za sobą zwiększoną jakość usług i obniżenie cen. W rezultacie wiele osób co jakiś czas zmienia operatora na tańszego, albo lepszego, takiego co oferuje więcej kanałów albo większą prędkość internetu. Większym powodzeniem cieszą się ci, którzy oferują dostęp do któregoś z kanałów kodowanych np: Canal+ albo HBO. Niekiedy odbiór tych stacji jest dołączony jako dodatkowy pakiet. Niestety taka oferta jest droższa, na co wielu abonentów nie chce przystać. Ale na szczęście innych stacji jest tyle i tak różnorodnych, że w pełni to rekompensuje brak dostępu do Canal+ i jemu podobnych. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.

Pustelnia

Prawie w każdym domu przedstawiciela klasy średniej jest telewizor albo kino domowe albo przynajmniej komputer; jakieś urządzenie służące odbiorowi telewizji. W dzisiejszym świecie trudno już sobie wyobrazić aby jej nie było. Telewizja zdominowała nasze życie, czy to się nam podoba czy nie. W rezultacie ludzie płaca niekiedy spore pieniądze aby od niej odpocząć. Wyjeżdżają na tydzień, dwa lub ile kto może, aby odciąć się od wszelkich mediów. A ponieważ samemu nieraz trudno utrzymać dyscyplinę, dobrze jest udać się w miejsce gdzie będzie to ułatwione poprzez inne osoby, które mają podobne pragnienie oraz to, że dostępu do urządzeń medialnych po prostu nie będzie. Świetnym miejscem okazuje się klasztor i to najlepiej taki o zaostrzonym rygorze. Popularne miejsce wakacji wśród niektórych przedstawicieli show biznesu np: Daniela Olbrychskiego czy Maryli Rodowicz. Przyjeżdżają do upatrzonego wcześniej klasztoru, gdzie załóżmy, że przez około dwa tygodnie uczestniczą w pełni w życiu zakonników. Co się przez to rozumie wstawanie bladym świtem, uczestnictwo w modlitwach, mieszkanie w celach bez dostępu do świata z zewnątrz. Kompletna izolacja i wyciszenie, oczywiście wszystko odpłatnie. Wielu nie chciało by takiego urlopu nawet za darmo, ale jeżeli ktoś chce odnaleźć swoją duchową stronę to jest to ciekawa propozycja spędzania wolnego czasu.

Gapienie się w ogień

John Gray po pewnej różnicy zdań z żoną stwierdził, że mężczyźni i kobiety się różnią, mają inne spojrzenie na różne rzeczy, mówią właściwie tym samym językiem, ale te same słowa znaczą co innego. Doszedł do wniosku, że wiele tarć pomiędzy płciami jest spowodowane nieznajomością tego języka i przekonaniem, że obie płcie myślą podobnie. Zauważył, w sumie oczywistą rzecz, że kobieta i mężczyzna to dwa różne światy, to Wenus i Mars. Napisał potem o tym książkę, która w przyszłości miała zostać bardzo popularna, a jej tytuł stał się niemal powiedzeniem. Potem na rynku pojawiły się inne książki o podobnej tematyce. W jednej z nich, autorstwa Alana i Barbary Pease został poruszony temat który spędzał sen z powiek wielu kobietom. Dlaczego mężczyźni jak oglądają telewizje to skaczą po kanałach. Zachowanie to wiele kobiet doprowadza do szału, zwłaszcza tę, które uważają, że telewizja ma służyć konkretnemu celowi. Według autorów książki, zachowanie to ma początek już w prehistorii. Co prawda w tedy nie było telewizji, ale były ogniska. Mężczyźni gapili się w ogień ponieważ potrzebowali jakiegoś odmóżdżającego zajęcia, aby lepiej poukładać swoje myśli. ma to związek z budową męskiego mózgu. Czasy się zmieniły, ale mechanizm pozostał ten sam, tylko, ze dziś mężczyźni bezmyślnie skaczą po kanałach.

Spisek

Przychodzisz do domu i chcesz odpocząć. Wieczorem leci jakiś dobry film na którejś ze stacji komercyjnych, który masz ochotę obejrzeć. Zająłeś się czymś wcześniej i straciłeś poczucie czasu, uświadomisz sobie, że twój film już się zaczął jakieś 4 minuty temu. Biegniesz pędem do telewizora i przełączasz na odpowiedni kanał, ale okazuje się, że film jeszcze się nie zaczął. Jeszcze trwają reklamy. Jesteś zadowolony, bo dzięki nim nie przegapiłeś początku, choć raz na coś się przydały. Mijają jeszcze jakieś dwie minuty i film się zaczyna. Zaczynasz się powoli wkręcać w akcje, film cię w ciąga i nagle…Przerwa na reklamy. Jeśli właśnie czułeś silne parcie na pęcherz albo postanowiłeś sobie zaparzyć kawy to jest to wybawienie, jeśli nie, to właśnie puściłeś stek wyzwisk pod ich adresem, oraz wyraziłeś żal i oburzenie, że przed emisją nie dołączają informacji, że telewizja może wywołać skoki ciśnienia. Nagle dochodzisz do wniosku, ze kawa już nie jest potrzebna. Raczej przyda się coś na uspokojenie; może mięta. W każdym razie zaczynasz skakać po kanałach, że znajdziesz coś ciekawego na tę 15 minut przerwy, ale tam też są reklamy. Dostajesz paranoi i myślisz, że to jakiś spisek. Przecież nic nie dzieje się przypadkiem.

Kajdany

Jeszcze kilka lat temu większość ludzi spędzała znaczną część swojego czasu wolnego przed telewizorem. Dziś większość ludzi spędza znaczną cześć swojego czasu wolnego i często również pracy przed komputerem. Co oznacza, że spędzają swoje życie przed szklanym ekranem. W rezultacie niewiele się zmieniło, jeden ekran zastąpił drugi, przy czym komputer jest o wiele bardziej funkcjonalny. Mój znajomy uparcie twierdzi, że nie potrzebuje telewizora kiedy ma komputer i dostęp do internetu. W telewizji jest z góry ustalony program. Wiesz, że np: o 19.30 są wiadomości a potem jakiś serial lub film. Wiesz, że na kanałach sportowych obejrzysz jakieś aktualne wydarzenie sportowe albo powtórkę sprzed wielu lat, wiesz, że na animal planet obejrzysz jakiś program przyrodniczy i w zasadzie nic innego. To samo można zobaczyć w internecie, i to wtedy kiedy ma się na to ochotę a nie kiedy wtedy kiedy narzuci to program telewizyjny. Dlatego mój znajomy twierdzi, że woli obejrzeć po raz kolejny Pulp Fiction przy śniadaniu czwartek, a nie piątek o 22, kiedy akurat leci na Polsacie, a może ten czas spędzić na imprezie. Według niego telewizja czyni cię niewolnikiem programu, internet zaś nie. W sumie to trudno się z nim nie zgodzić.

Luksusowa telewizja

W połowie dwudziestego wieku pewna polska kobieta stwierdziła, że marzy o dniu, w którym do radia będzie dołączony ekran na którym widać to o czym mówią spikerzy. Kiedy mój dziadek jako jeden z pierwszych w swojej kamienicy miał czarno biały telewizor, schodzili się sąsiedzi, żeby popatrzeć na to cudo, a kiedy leciał jakiś program mieszkanie było pełne gości. W tamtych czasach był jeden kanał telewizyjny, który można było odbierać o wyznaczonych godzinach. Telewizja była luksusem. W rezultacie nasi dziadkowie nie rozumieją tego, że następne pokolenia tyle czasu spędzają przed telewizorem a wiele osób nie wyobraża sobie życia bez niej. Czasy się zmieniły. W jednym odcinku świata według Bundych popsuł się pilot od telewizora, dzieciaki kompletnie zgłupiały nie wiedząc co maja robić aby zmienić kanał. W końcu Bud przypomniał sobie, że ojciec opowiadał jak w dawnych czasach ludzie podchodzili do telewizora aby go obsługiwać. Dzieciaki z pełnym napięciem zbliżają się do odbiornika i zaczynają się bawić przyciskami, ze zdziwieniem odkrywają, że można sobie poradzić bez pilota. Ta scena świetnie obrazuje jak postęp cywilizacyjny w stosunkowo krótkim czasie wpływa na nasze życie.

Wizyta w telewizji

Co robić kiedy ma się wolny czwartek? Znajomy zaproponował mi wizytę w programie ,, Szymon Majewski show”. Nie wystarczy jednak po prostu wyrazić chęć, że by się dostać się na nagranie. Oczywiście od tego się zaczyna, trzeba wyrazić ochotę wysyłając esemesa do programu i czekać , aż raczą oddzwonić. Rzecz jasna nie zawsze się doczekasz telefonu. Tym razem jednak wszystko się udało i obaj stawiliśmy się w wyznaczone miejsce pod pałacem kultury o godzinie 13, skąd miał nas zabrać autobus do studia. Jechaliśmy około godziny, oczekiwanie na miejscu aż wpuszczą nas do studia kolejna godzina. Wpuścili nas około 15 gdzie zostaliśmy poddani kontroli jak na lotnisku, bramka z wykrywaczem metalu i rewizja osobista. Potem ustawianie widowni i nim pojawił się Szymon mija kolejne pól godziny. O dziwo program nagrywany jest dość szybko, rozmowa przebiega sprawnie i naturalnie, prawie w ogóle nie ma cięć czy powtarzania scen. Gośćmi są Karol Strasburger i Ewa Drzyzga. To był moja druga wizyta w telewizji, pierwszy w Familiadzie i teraz znowu natknąłem się na je prowadzącego. W każdym razie najgorszą rzeczą było nagrywanie dzingli zespołu muzycznego. Trwało to najdłużej, w rezultacie wypuścili nas ze studia po 22. 7 godzin trwało nagranie 40 minutowego programu, ale to przecież telewizja. u nic nie jest takie jak się wydaje.